Daris
Obudziłam się ze swojego jakże przyjemnego snu.Przekręciłam się na plecy i spojrzałam na swój sufit.Dziś na szczęście jest sobota i nie trzeba było iść do szkoły.Można było trochę poleniuchować.Uśmiechnęłam się pod nosem na moje plany związane z dzisiejszym dniem.Przymknęłam oczy.Miałam nadzieję,że jeszcze uda mi się trochę zdrzemnąć.Niestety ta cicha nie trwała długo.Usłyszałam pukanie do drzwi.Po czym bez mojej zgody ktoś wszedł do środka.
-Hej Daris.Mogłabym mieć jedną prośbę do ciebie ?-spytała się mama,nawet nie mówiąc mi już "dzień dobry."
-To zależy.-przekręciłam głowę w jej stronę.
-Mogłabyś zostać z dziewczynkami przez ten dzień?-spytała,opierając się o futrynę.
-Ale przez cały dzień?-usiadłam z tego wrażenia.-Przecież miałam się dziś spotkać z Caroline.
-Możesz to odwołać.Pani Teresy dziś nie ma,więc nie może się zaopiekować dziewczynkami,ale jako ty moja córką i ich starsza siostra ,możesz dziś z nimi zostać.Dziś się nie spotkasz z Caroline.-nic więcej nie mówiąc,wyszła z pokoju.
-Mam tego wszystkiego dosyć.-powiedziałam do siebie,znów opadając na wygodną poduszkę.
Czasem mam ochotę po prostu wyjść i już nigdy nie wrócić.Poszłabym gdziekolwiek,by tylko mama dała mi spokój i,żeby mną już nigdy więcej nie rządziła.Niedługo będę mieć osiemnaście lat i się wyprowadzę.Marzę odkąd na świat przyszła moja siostra Georgia.I ciągle trzeba było się nią opiekować.To było nie do zniesienia.Dlatego chcę mieć tylko jedno dziecko i to najlepiej chłopca.Dziewczynek nie chcę.Po tym co przechodzę ze swoimi to już nie chcę mieć dziewczyn.Marzy mi się mieć męża,który ma takie same poglądy co ja.Żeby rozweselał mnie gdybym miała zły dzień,który by się mną zaopiekował.Wyściskał by tylko być bliżej mnie.Tym mężczyzną chciałabym by był Louis.On jest idealny.
Ostre rysy twarzy i wydatne kości policzkowe dodawały mu uroku,a szare oczy były nieziemskie.I jeszcze te usta idealne do całowania.Te wszystkie tatuaże.Był po prostu idealny.W każdej cali,ale nikt nie rozumiał mojej miłości do tego chłopaka.Nikt nie rozumie jak wielkim uczuciem go darzyłam.Gdyby jego nie było.Moje życie byłoby nudne i bezsensu.A teraz mam cel i sens życia.A tym sensem i celem jest we własnej osobie Louis Tomlinson.Mężczyzna mojego życia.
Musiałam przerwać swoje przemyślenia i się przebrać w coś co by się nadawało na opiekę nad dziećmi.Wyjęłam z szafy byle jakie ubrania i poszłam do łazienki,która znajdowała się na korytarzy.Na szczęście była wolna,więc weszłam i zamknęłam się na zamek.Umyłam twarz i wtarłam w nią trochę kremu i pudru.Po czym podkręciłam trochę rzęsy i zrobiłam sobie lekkie kreski.Przebrałam się w naszykowane ubranie.Piżamę wzięłam z powrotem i zaniosłam do pokoju.Zeszłam na dół.Mama jeszcze krzątała się po kuchni,mówiąc coś do siebie.Usiadłam przy blacie i wzięłam naszykowany już talerz z goframi.Wzięłam jednego i ugryzłam kawałem.Gdy delektowałam się słodkim smakiem mojego śniadania,dopiero wtedy zorientowałam się,że mama coś do mnie mówiła.
-...Wyjdź z dziewczynkami na dwór.Przeczytałam,gdzieś,że dzieci w takim wieku jak one powinny dużo przebywać na dworze,gdyż to im pomaga w pracy mózgu...-pewnie była spóźniona,ale gadała dalej.Miałam ochotę powiedzieć,żeby już sobie poszła,ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język.Nic się nie odzywając dalej jadłam gofry z cukrem pudrem.Niebo w gębie.
-O mój Boże.Spóźnię się.Dan poszedł już do pracy,więc zostajesz sama.Ale myślę,że dasz radę.W końcu jesteś prawie dorosła i mam nadzieję,ze odpowiedzialna,taż jesteś.Dobra lecę.-założyła czarne szpilki i marynarkę.Wzięła jeszcze torebkę i zerknęła w lustro,poprawiając trochę marynarkę i wyszła.Super.Zostałam sama w domu z małymi dziećmi.Wstałam i poszłam do pokoju obok,gdzie był pokój moich sióstr.O dziwo była dziesiąta i jeszcze spały.Zamknęłam z powrotem drzwi i poszłam na chwilę do swojego pokoju po telefon,który leżał na szafce nocnej obok łóżka.Wróciłam do kuchni,by dokończyć śniadanie.Tym samym czasie napisałam Caroline Sms-a,że dziś nie możemy się spotkać.Odłożyłam telefon i zaniosłam naczynia do zmywarki.Odpowiedz dostałam natychmiastowa.Wzięłam telefon i poszłam do salonu.Usiadłam na kanapie i odczytałam wiadomość.
"Szkoda,a może bym do cb przyszła i ci pomogę :)
Co ty na to ? :D - Caroline ;*** "
Chwilę się zastanowiłam.Dan przychodzi o siedemnastej,a mama dopiero o dwudziestej drugiej.Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam pisać.
"Oki.Jak chcesz.Chata wolna,tylko są dwie małe łobuziaki,ale one nie będą przeszkadzać.
Wpadaj to mi pomożesz,trochę przy nich. :D - Daris "
Usłyszałam płacz dobiegający z pokoju dziewczyn.Spojrzałam szybko na wyświetlacz telefonu.Cara już odpisała.
"Oki.To widzimy się za piętnaście minut. ;) - Caroline ;*** "
Nie odpisując już na tego esa,poszłam do pokoju obok.Demi stała i opiewała się o łóżeczko.Była już cała czerwona od płaczu.Gdy mnie zobaczyła usiadła i zaczęła kiwać się na każdą stronę nadal płacząc.Wzięłam ją na rączki i zaczęłam z nią chodzić po pokoju,by ją tylko uspokoić.Dziwne,że Georgia jeszcze spała.O tej porze już powinna już biegać po całym domu i tańczyć balet,a jak nie to to oglądać swoje bajki.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Razem z Demi poszłam otworzyć.Wesołym uśmiechem przywitała mnie moja przyjaciółka.Wpuściłam ją do środka.Demi nadal płakała,a ja nie wiedziałam co robić.
Caroline na chwilę ją przejęła i chodziła z nią tak samo jak ja wcześniej.Poszłam do kuchni.Pomyślałam,że może być głodna.Postanowiłam jej zrobić kaszkę na mleku.Niedawno mama pokazywała jak to się robi,więc jakieś małe doświadczenie w tym miałam.
Z piętnaście minut to mi dość zajęło.Demi nie przestawała płakać.Wzięłam ją od Caroline,poszłyśmy do salonu i zaczęłam karmić siostrę.Od razu zrobiło się ciszej i spokojniej.Poprosiłam jeszcze moją przyjaciółkę by poszła obudzić Georgie.Po dwunastu minutach gdy nakarmiłam już Demi z pokoju wyszła Caroline z Georgią.
-Geo miała zły sen.-powiadomiła mnie Caroline.
-To wszystko wyjaśnia dlaczego tak długo nie zlazła z łóżka.-powiedziałam z lekko irytacją.
-Mogłabyś czasem się mną zainteresować,a nie wiecznie tylko zajmujesz się sobą.Jak jest z ciebie za siostra.-powiedziała ze złością w głosie.
-Jestem taka jaka jestem.Nie zmienię tego,bo ty akurat tak chcesz.-próbowałam nie podnosić głosy,ale przy niej to niemożliwe.
-Nie mogę się doczekać dnia w którym się wyprowadzisz i już nie wrócisz.Nienawidzę cię!!!-krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.
-Iść do niej?-moja przyjaciółka spytała się niepewnie.
-Nie.Za niedługo jej przejdzie.-przeniosłam Demi na podłogę i poszłam na korytarz,po jakieś zabawki dla niej by się nie nudziła.-Która godzina?
-Poczekaj.-Cara wyjęła telefon.-Jest jedenasta pięćdziesiąt.
-Aha.-położyłam zabawki na podłodze,a sama usiadłam na sofie.Obok mnie usiadła Caroline.
-Czemu pytasz?-spytała
-Pomyślałam.Żebyśmy zadzwoniły do Sally,albo do Grace,ale one pewnie jeszcze śpią.-westchnęłam.
-Nie byłabym taka pewna.Tam u nich jest już siódma,więc któraś może już nie spać,ale nie wiem.Może spróbuj zadzwonić do Sally.-zaproponowała moja przyjaciółka.
-Oki.Tylko muszę wykupić minuty zagraniczne.-powiedziałam
Chwyciłam za telefon i szybko załatwiłam to co miałam i już mogłam dzwonić zagranicę tydzień bez żadnych opłat,tylko za minuty musiałam zapłacić 8 dolarów.Nie za dużo,ale zawsze strata kasy.
-Dobra.To dzwonimy.-powiedziałam pełna obaw,czy czasem jej nie obudzimy i na nas nie nakrzyczy.
Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałyśmy aż odbierze.Po trzech sygnałach odebrała.Włączyłam na głośno mówiący,by Caroline też słyszała.
*Rozmowa*
-Halo.-powiedziała dość nieprzyjemnym tonem i lekko chrapliwym.Ups,chyba ją obudziłyśmy.
-Heeej.-powiedziałyśmy równo
-Ale sobie dobry moment wybrałyście.-powiedziała ironicznie.
-Obudziłyśmy cię?-spytałam.
-Nie no co ty.Kto normalny już nie śpi o siódmej rano w sobotę.-było słuchać ironię.
-Przepraszamy.Po prostu nudzimy się i pomyślałyśmy,że trochę z tobą pogadamy,bo dawno nie rozmawiałyśmy.-Caroline zaczęła tłumaczyć.
-Dobra.Skora mnie obudziłyście to dajcie mi godzinę.Tylko się ubiorę i zjem śniadanie i do was zadzwonię.-na szczęście już nie była na nas zła.
-Za godzinę?-spytałam zaskoczona.
-No tak.Muszę jeszcze zejść z łóżka.-powiedziała całkiem poważnym tonem.
-Aaa.No racja.Tobie to zajmuję ok pół godziny i zanim się ubierzesz i coś zjesz to potrwa kolejne pół godziny.-powiedziała Caroline pod sumując całą poranną rutynę Sally.
-Oh jak ty mnie dobrze znasz.-zaśmiała się Sally.
-Oj żebyś wiedziała,kochanie.-zaśmiałyśmy się
-To ty się szykuj i za godzinę zadzwoń.-powiedziałam.
-Oki.Do usłyszenia.
-Pa.-znowu powiedziałyśmy chórem,co wywołała u nas głośny śmiech.
*Koniec rozmowy*
Odłożyłam telefon na stolik.Chwilę porozmawiałyśmy,powygłupiałyśmy się i pobawiłyśmy się z Demi.Minęła już godzina,ale już nie chciałyśmy dzwonić.Nie chciałyśmy denerwować Sally,więc usiadłyśmy na sofie i włączyłam telewizor.Przełączyłam jak zawsze na program muzyczny.Zaczęłyśmy skakać i śpiewać po całym mieszkaniu.Nadal miałyśmy oko na moją małą siostrzyczkę by sobie czasem nie zrobiła krzywdy,ale na szczęście była grzeczna i spokojnie bawiła się zabawkami w kojcu do którego ją wcześniej włożyłyśmy.Byłyśmy tak bardzo zaangażowane naszymi dzikimi tańcami i głośnym "śpiewaniem" różnych piosenek,że nie zauważyłam jak moja siostra Geo.Wyszła z pokoju i po cichu nas obserwowała i do tego jeszcze to nagrywała.Gdy to zauważyłam podbiegłam do niej i ją uniosłam.Była lekka,ale na nasze nieszczęście gdy zaczęłam ją kręcić wokół mojej osi.Straciłam równowagę i z głośnym hukiem wylądowałyśmy na podłogę.Georgia leżała na mnie i się śmiała.Objęłam ją rękami i zaczęłam ją łaskotać.Do nas dołączyła też Caroline.Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu,bo obie zaczęły łaskotać mnie.Wiłam się ze śmiechu.Sięgnęłam po poduszę,która była na sofie i uderzyłam Care.Caroline zaczęła się śmiać i też wzięła poduszę i uderzyła nią mnie.Moja siostra też chciała się dołączyć,więc pobiegła do swojego pokoju po zapas poduszek.Gdy wróciła urządziłyśmy sobie bitwę na poduszki.
W tej chwili czułam się z powrotem jak dziesięciolatka,która bawi się ze swoją przyjaciółką i młodszą siostrą.Czułam się tak bardzo beztrosko.Nie przejmowałam się otaczającą mnie rzeczywistością.Liczyło się to co teraz jest.A teraz rzucałam poduszkami,nie martwiąc się czy coś potłukę lub tu nabrudzę.Liczyły się czyny.Nie przejmowałam się tym,że byłam zła na Georgie.W końcu to moja siostra.Trzeba wybaczać rodzeństwu.
Usłyszałam dzwonienie mojego telefonu.Wszystkie przestałyśmy i zaczęłyśmy błądzić wzrokiem po pokoju.Po całym salonie były porozwalane różne rzeczy i było mnóstwo pierzy.I my same też byłyśmy w malutkich piórkach od poduszek.Zaczęłam się rozglądać za telefonem,ale nigdzie go znaleźć nie mogłam.Próbowałam się wsłuchać w dźwięk,ale to było niemożliwe.Klęknęłam na podłodze i zaczęłam ręką ogarniać całe to pierze.Dziewczyny też się połączyły.
-Mam!-krzyknęłam uradowana Georgia.
-Kocham cię,siostra.-podeszłam do niej i ja mocno przytuliłam,przy tym całując w policzek.
Geo zrobiła się smutna i spuściła głowę.Uklękłam przed nią i wzięłam jej brodę w dwa palce,by na mnie spojrzała.
-Co się stało?-spytałam.
-No,bo teraz się dziwnie czuję,bo powiedziałam,że cię nienawidzę.-miała minę,jakby chciała juz płakać.
-Byłaś zła.Rozumiem,że byłaś pod wpływem złości i,że nie chciałaś tego powiedzieć.-ciepło uśmiechnęłam się do niej.
-Kocham Cię Daris.-rzuciła mi się na szyję.
-Ja ciebie też.-wyszeptałam.
-Ooo...jakie to słodkie.-powiedziała Caroline.-Zobaczyć jak dwie tak wspaniałe siostry się przepraszają.Widok.Bezcenny.AAAł!-Cara głośnio pisnęła.
-Celność zaliczam na pięć.-powiedziałam,po czym przybiłam piątkę Geo.
Zapomniałam,że ktoś do nas dzwonił,więc wzięłam go do ręki i odblokowałam ekran.Aż 10 razy Sally do nas dzwoniła,a ja nie odbierałam.Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam aż odbierze.Po czym wzięłam głośnomówiący.Dziewczyny wsłuchiwały się.
*Rozmowa*
-Przepraszam,że nie odbierałam,ale mia...-przerwał mi głośne krzyknięcie Sally.
-Zamknij się i słuchaj,co teraz przeczytam.-było słychać jej podekscytowanie i szczęście.
-No słuchamy.Co się stało?-wszystkie się zaniepokoiłyśmy.Nawet Demi zrobiła się cicha.
-Więc."Mamy niesamowitą wiadomość do Brytyjskich fanów One Direction.W ramach trasy koncertowej,chłopcy przylecą do Londynu by tam zagrać wielki i niesamowity koncert na żywo.Dokładnie za dwa tygodnie od tego czasu będzie można już kupić bilety na to wielkie wydarzenie,które ma się odbyć w Londynie na O2 Arenie. Od sprzedaży biletów,będziecie musieli poczekać jeszcze trzy tygodnie na koncert waszych kochanych idoli.Ale naprawdę warto czekać.Taka okazja może się już nie powtórzyć,gdyż chłopcy będą mieli,aż miesiąc wolnego.A potem ruszą dalej w trasę po Europie.Mamy nadzieję,że uszczęśliwiliśmy,niektórych fanów.Wreszcie wasze marzenia mogą się spełnić.Za parę dni podamy wam cennik biletów,by do sprzedaży biletów już pozbierać odpowiednią sumę pieniędzy.Życzymy miłego dnia i bla bla bla..." i co wy na to ?-powiedziała uradowana.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!-wszystkie trzy zaczęłyśmy skakać i piszczeć z radość.Ta chwila w którym nasze marzenia mogą się spełnić.To dzisiaj ten los chcę nam dać szansę.To dzisiaj nasze marzenia mogą się spełnić.Byłam bardzo szczęśliwa.Z resztą nie tylko ja,ale inne też.
-Dobra,dość ,bo mi uszy pękną.-zaśmiała się Sally.
-OMG.Nie mogę w to uwierzyć.-z tej radość zaczęłam płakać,nie tylko ja,ale wszystkie tu zebrane dziewczyny.Georgia,Caroline,Demi i Ja.
-Dobra już spokojnie.To źle,że wam to przeczytałam?-zapytała niepewnie.
-Ty chyba żartujesz.Ty wiesz,jak my tera cię kochamy?Bardziej niż kiedykolwiek.Gdyby nie ty to zapewne,byśmy się tego nie dowiedziały.Bo ja nie mam internetu,a Daris w ogóle z niego nie korzysta.Więc dzięki tobie...Jezu.-Cara nie mogła dobrać słów i się rozkleiła.
-Hahaha cieszę się,że wam poprawiłam humor.-muszę kończyć,bo tata mnie woła.Za niedługo do was zadzwonię.Pa.-rozłączyła się.
*Koniec rozmowy*
Jednak marzenia się spełniają.A zawsze myślałam,że to nie możliwe.Że teraz nie spełnię ich.Nie spotkam moich kochanych chłopców i nie powiem jak bardzo ich kocham.Ale dziś to ten dzień,którego nie zapomną.Tylko mam nadzieję,że moja mama pozwoli mi iść na ten koncert.Ona za bardzo nie lubi 1D i jest na wszystko sprzeciw co jest związane z nimi.Ona nie rozumie miłości,którą darzę tych pięciu wariatów.Ona twierdzi,że to tylko zauroczenie,albo młodzieńcza miłostka,która mi przejdzie gdy skończę dwadzieścia lat.
Musiałam się uspokoić,bo Demi zaczęła strasznie płakać.Wytarłam łzy,które wyciekły mi z oczu i podeszłam do mojej młodszej siostry.Wzięłam ją na ręce i szeptała jej uspokajające słówka.Po kilku minutach zasnęła mi na rękach.Zaniosłam ją do pokoju.A sama wróciłam do salonu.Dziewczyny powoli doprowadzały siebie i salon do porządku.Ja też zaczęłam im pomagać,by było szybciej.Przy tym się trochę wygłupiałyśmy i rozmawiałyśmy na różne tematy.Gdy salon i siebie doprowadziłyśmy do porządku,postanowiłyśmy,że zrobimy jakiś obiad.W końcu wszystkie byłyśmy głodne.Żadna z nas nie miała pomysłu na obiad,więc zamówiłyśmy pizze.Przyszła szybko,wyjęłam z szafki 10 funtów i dałam panu.Pizza kosztowała 9 funtów.Dostałam resztę po czym wzięłam pizze i zamknęłam drzwi.Pizza pachniała przepysznie.Ser,szynka,pieczarki.Mmm...moje ulubione.Od razu zjadłyśmy ją.Była przepyszna.Po jakiejś godzinie.Demi się obudziła,tylko tym razem musiałam ją przewinąć.Jak ja tego nie cierpiałam.Caroline się ze mnie śmiałą,a ja razem z nią,bo wiedziałam jak komicznie musiałam wyglądać w tej chwili.Po przebraniu,umyciu,nakarmieniu Demi.Mogłyśmy iść na spacer.Postanowiłyśmy iść do parku.Resztę dni spędziłyśmy na bieganiu i wydurnianiu się na dworze.Było już po osiemnastej,więc Dan już wrócił z pracy.Pożegnałam się z Caroline i z Georgią i Demi poszłyśmy do domu.Nie myliłam się co do przyjazdu ojczyma.Był już i leżał na sofie w salonie i oglądał coś w telewizji.Nawet nie zwrócił uwagi,że już przyszłam.Dopiero gdy Georgia głośno krzyknęła "Tata!!!"To dopiero się zaczął interesować.Mogłam sobie odpocząć,bo on był to powinien dać sobie radę ze swoimi dziećmi.Poszłam na górę do swojego pokoju.Położyłam się na łóżku i zaczęłam pisać z Caroline i Sally.Postanowiłam,że jutro pogadam z mamą na temat koncertu.Bo o kasę martwić się nie muszę.
Pamiętam,że odkąd ich tylko poznałam,wiedziałam,że czym prędzej,czym później będą mieć jeszcze raz koncert w O2 Arenie.Wiem,że oni byli nie raz występowali,ale akurat w te dni nie mogłam,bo jechałam albo do babci albo miałam wesele kuzyna.Więc,za każdym razem dzielił mnie tylko krok bym osiągnąć to co sobie postanowiłam,a mianowicie to spotkać One Direction na żywo.Nie ważne co stanie mi na drodze.
Zrobiłam się senna,więc wstałam i poszłam do łazienki.Przebrałam się w piżamę już bez mycia,bo mi się za bardzo nie chciało.Gdy od razu się położyłam zasnęłam z myślą,że jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to spotkam swoich idoli....
W końcu mamy 1 rozdział :D
Po tylu próbach wreszcie jest.I jak wam się podoba???
Liczę na wasze komentarze <3
On jest Boski :D nie mogę doczekać się następnego :))) Misiu życzę Ci weny ;***
OdpowiedzUsuń