Daris
Obudziłam się ze swojego jakże przyjemnego snu.Przekręciłam się na plecy i spojrzałam na swój sufit.Dziś na szczęście jest sobota i nie trzeba było iść do szkoły.Można było trochę poleniuchować.Uśmiechnęłam się pod nosem na moje plany związane z dzisiejszym dniem.Przymknęłam oczy.Miałam nadzieję,że jeszcze uda mi się trochę zdrzemnąć.Niestety ta cicha nie trwała długo.Usłyszałam pukanie do drzwi.Po czym bez mojej zgody ktoś wszedł do środka.
-Hej Daris.Mogłabym mieć jedną prośbę do ciebie ?-spytała się mama,nawet nie mówiąc mi już "dzień dobry."
-To zależy.-przekręciłam głowę w jej stronę.
-Mogłabyś zostać z dziewczynkami przez ten dzień?-spytała,opierając się o futrynę.
-Ale przez cały dzień?-usiadłam z tego wrażenia.-Przecież miałam się dziś spotkać z Caroline.
-Możesz to odwołać.Pani Teresy dziś nie ma,więc nie może się zaopiekować dziewczynkami,ale jako ty moja córką i ich starsza siostra ,możesz dziś z nimi zostać.Dziś się nie spotkasz z Caroline.-nic więcej nie mówiąc,wyszła z pokoju.
-Mam tego wszystkiego dosyć.-powiedziałam do siebie,znów opadając na wygodną poduszkę.
Czasem mam ochotę po prostu wyjść i już nigdy nie wrócić.Poszłabym gdziekolwiek,by tylko mama dała mi spokój i,żeby mną już nigdy więcej nie rządziła.Niedługo będę mieć osiemnaście lat i się wyprowadzę.Marzę odkąd na świat przyszła moja siostra Georgia.I ciągle trzeba było się nią opiekować.To było nie do zniesienia.Dlatego chcę mieć tylko jedno dziecko i to najlepiej chłopca.Dziewczynek nie chcę.Po tym co przechodzę ze swoimi to już nie chcę mieć dziewczyn.Marzy mi się mieć męża,który ma takie same poglądy co ja.Żeby rozweselał mnie gdybym miała zły dzień,który by się mną zaopiekował.Wyściskał by tylko być bliżej mnie.Tym mężczyzną chciałabym by był Louis.On jest idealny.
Ostre rysy twarzy i wydatne kości policzkowe dodawały mu uroku,a szare oczy były nieziemskie.I jeszcze te usta idealne do całowania.Te wszystkie tatuaże.Był po prostu idealny.W każdej cali,ale nikt nie rozumiał mojej miłości do tego chłopaka.Nikt nie rozumie jak wielkim uczuciem go darzyłam.Gdyby jego nie było.Moje życie byłoby nudne i bezsensu.A teraz mam cel i sens życia.A tym sensem i celem jest we własnej osobie Louis Tomlinson.Mężczyzna mojego życia.
Musiałam przerwać swoje przemyślenia i się przebrać w coś co by się nadawało na opiekę nad dziećmi.Wyjęłam z szafy byle jakie ubrania i poszłam do łazienki,która znajdowała się na korytarzy.Na szczęście była wolna,więc weszłam i zamknęłam się na zamek.Umyłam twarz i wtarłam w nią trochę kremu i pudru.Po czym podkręciłam trochę rzęsy i zrobiłam sobie lekkie kreski.Przebrałam się w naszykowane ubranie.Piżamę wzięłam z powrotem i zaniosłam do pokoju.Zeszłam na dół.Mama jeszcze krzątała się po kuchni,mówiąc coś do siebie.Usiadłam przy blacie i wzięłam naszykowany już talerz z goframi.Wzięłam jednego i ugryzłam kawałem.Gdy delektowałam się słodkim smakiem mojego śniadania,dopiero wtedy zorientowałam się,że mama coś do mnie mówiła.
-...Wyjdź z dziewczynkami na dwór.Przeczytałam,gdzieś,że dzieci w takim wieku jak one powinny dużo przebywać na dworze,gdyż to im pomaga w pracy mózgu...-pewnie była spóźniona,ale gadała dalej.Miałam ochotę powiedzieć,żeby już sobie poszła,ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język.Nic się nie odzywając dalej jadłam gofry z cukrem pudrem.Niebo w gębie.
-O mój Boże.Spóźnię się.Dan poszedł już do pracy,więc zostajesz sama.Ale myślę,że dasz radę.W końcu jesteś prawie dorosła i mam nadzieję,ze odpowiedzialna,taż jesteś.Dobra lecę.-założyła czarne szpilki i marynarkę.Wzięła jeszcze torebkę i zerknęła w lustro,poprawiając trochę marynarkę i wyszła.Super.Zostałam sama w domu z małymi dziećmi.Wstałam i poszłam do pokoju obok,gdzie był pokój moich sióstr.O dziwo była dziesiąta i jeszcze spały.Zamknęłam z powrotem drzwi i poszłam na chwilę do swojego pokoju po telefon,który leżał na szafce nocnej obok łóżka.Wróciłam do kuchni,by dokończyć śniadanie.Tym samym czasie napisałam Caroline Sms-a,że dziś nie możemy się spotkać.Odłożyłam telefon i zaniosłam naczynia do zmywarki.Odpowiedz dostałam natychmiastowa.Wzięłam telefon i poszłam do salonu.Usiadłam na kanapie i odczytałam wiadomość.
"Szkoda,a może bym do cb przyszła i ci pomogę :)
Co ty na to ? :D - Caroline ;*** "
Chwilę się zastanowiłam.Dan przychodzi o siedemnastej,a mama dopiero o dwudziestej drugiej.Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam pisać.
"Oki.Jak chcesz.Chata wolna,tylko są dwie małe łobuziaki,ale one nie będą przeszkadzać.
Wpadaj to mi pomożesz,trochę przy nich. :D - Daris "
Usłyszałam płacz dobiegający z pokoju dziewczyn.Spojrzałam szybko na wyświetlacz telefonu.Cara już odpisała.
"Oki.To widzimy się za piętnaście minut. ;) - Caroline ;*** "
Nie odpisując już na tego esa,poszłam do pokoju obok.Demi stała i opiewała się o łóżeczko.Była już cała czerwona od płaczu.Gdy mnie zobaczyła usiadła i zaczęła kiwać się na każdą stronę nadal płacząc.Wzięłam ją na rączki i zaczęłam z nią chodzić po pokoju,by ją tylko uspokoić.Dziwne,że Georgia jeszcze spała.O tej porze już powinna już biegać po całym domu i tańczyć balet,a jak nie to to oglądać swoje bajki.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Razem z Demi poszłam otworzyć.Wesołym uśmiechem przywitała mnie moja przyjaciółka.Wpuściłam ją do środka.Demi nadal płakała,a ja nie wiedziałam co robić.
Caroline na chwilę ją przejęła i chodziła z nią tak samo jak ja wcześniej.Poszłam do kuchni.Pomyślałam,że może być głodna.Postanowiłam jej zrobić kaszkę na mleku.Niedawno mama pokazywała jak to się robi,więc jakieś małe doświadczenie w tym miałam.
Z piętnaście minut to mi dość zajęło.Demi nie przestawała płakać.Wzięłam ją od Caroline,poszłyśmy do salonu i zaczęłam karmić siostrę.Od razu zrobiło się ciszej i spokojniej.Poprosiłam jeszcze moją przyjaciółkę by poszła obudzić Georgie.Po dwunastu minutach gdy nakarmiłam już Demi z pokoju wyszła Caroline z Georgią.
-Geo miała zły sen.-powiadomiła mnie Caroline.
-To wszystko wyjaśnia dlaczego tak długo nie zlazła z łóżka.-powiedziałam z lekko irytacją.
-Mogłabyś czasem się mną zainteresować,a nie wiecznie tylko zajmujesz się sobą.Jak jest z ciebie za siostra.-powiedziała ze złością w głosie.
-Jestem taka jaka jestem.Nie zmienię tego,bo ty akurat tak chcesz.-próbowałam nie podnosić głosy,ale przy niej to niemożliwe.
-Nie mogę się doczekać dnia w którym się wyprowadzisz i już nie wrócisz.Nienawidzę cię!!!-krzyknęła i pobiegła do swojego pokoju.
-Iść do niej?-moja przyjaciółka spytała się niepewnie.
-Nie.Za niedługo jej przejdzie.-przeniosłam Demi na podłogę i poszłam na korytarz,po jakieś zabawki dla niej by się nie nudziła.-Która godzina?
-Poczekaj.-Cara wyjęła telefon.-Jest jedenasta pięćdziesiąt.
-Aha.-położyłam zabawki na podłodze,a sama usiadłam na sofie.Obok mnie usiadła Caroline.
-Czemu pytasz?-spytała
-Pomyślałam.Żebyśmy zadzwoniły do Sally,albo do Grace,ale one pewnie jeszcze śpią.-westchnęłam.
-Nie byłabym taka pewna.Tam u nich jest już siódma,więc któraś może już nie spać,ale nie wiem.Może spróbuj zadzwonić do Sally.-zaproponowała moja przyjaciółka.
-Oki.Tylko muszę wykupić minuty zagraniczne.-powiedziałam
Chwyciłam za telefon i szybko załatwiłam to co miałam i już mogłam dzwonić zagranicę tydzień bez żadnych opłat,tylko za minuty musiałam zapłacić 8 dolarów.Nie za dużo,ale zawsze strata kasy.
-Dobra.To dzwonimy.-powiedziałam pełna obaw,czy czasem jej nie obudzimy i na nas nie nakrzyczy.
Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałyśmy aż odbierze.Po trzech sygnałach odebrała.Włączyłam na głośno mówiący,by Caroline też słyszała.
*Rozmowa*
-Halo.-powiedziała dość nieprzyjemnym tonem i lekko chrapliwym.Ups,chyba ją obudziłyśmy.
-Heeej.-powiedziałyśmy równo
-Ale sobie dobry moment wybrałyście.-powiedziała ironicznie.
-Obudziłyśmy cię?-spytałam.
-Nie no co ty.Kto normalny już nie śpi o siódmej rano w sobotę.-było słuchać ironię.
-Przepraszamy.Po prostu nudzimy się i pomyślałyśmy,że trochę z tobą pogadamy,bo dawno nie rozmawiałyśmy.-Caroline zaczęła tłumaczyć.
-Dobra.Skora mnie obudziłyście to dajcie mi godzinę.Tylko się ubiorę i zjem śniadanie i do was zadzwonię.-na szczęście już nie była na nas zła.
-Za godzinę?-spytałam zaskoczona.
-No tak.Muszę jeszcze zejść z łóżka.-powiedziała całkiem poważnym tonem.
-Aaa.No racja.Tobie to zajmuję ok pół godziny i zanim się ubierzesz i coś zjesz to potrwa kolejne pół godziny.-powiedziała Caroline pod sumując całą poranną rutynę Sally.
-Oh jak ty mnie dobrze znasz.-zaśmiała się Sally.
-Oj żebyś wiedziała,kochanie.-zaśmiałyśmy się
-To ty się szykuj i za godzinę zadzwoń.-powiedziałam.
-Oki.Do usłyszenia.
-Pa.-znowu powiedziałyśmy chórem,co wywołała u nas głośny śmiech.
*Koniec rozmowy*
Odłożyłam telefon na stolik.Chwilę porozmawiałyśmy,powygłupiałyśmy się i pobawiłyśmy się z Demi.Minęła już godzina,ale już nie chciałyśmy dzwonić.Nie chciałyśmy denerwować Sally,więc usiadłyśmy na sofie i włączyłam telewizor.Przełączyłam jak zawsze na program muzyczny.Zaczęłyśmy skakać i śpiewać po całym mieszkaniu.Nadal miałyśmy oko na moją małą siostrzyczkę by sobie czasem nie zrobiła krzywdy,ale na szczęście była grzeczna i spokojnie bawiła się zabawkami w kojcu do którego ją wcześniej włożyłyśmy.Byłyśmy tak bardzo zaangażowane naszymi dzikimi tańcami i głośnym "śpiewaniem" różnych piosenek,że nie zauważyłam jak moja siostra Geo.Wyszła z pokoju i po cichu nas obserwowała i do tego jeszcze to nagrywała.Gdy to zauważyłam podbiegłam do niej i ją uniosłam.Była lekka,ale na nasze nieszczęście gdy zaczęłam ją kręcić wokół mojej osi.Straciłam równowagę i z głośnym hukiem wylądowałyśmy na podłogę.Georgia leżała na mnie i się śmiała.Objęłam ją rękami i zaczęłam ją łaskotać.Do nas dołączyła też Caroline.Nie mogłam wytrzymać ze śmiechu,bo obie zaczęły łaskotać mnie.Wiłam się ze śmiechu.Sięgnęłam po poduszę,która była na sofie i uderzyłam Care.Caroline zaczęła się śmiać i też wzięła poduszę i uderzyła nią mnie.Moja siostra też chciała się dołączyć,więc pobiegła do swojego pokoju po zapas poduszek.Gdy wróciła urządziłyśmy sobie bitwę na poduszki.
W tej chwili czułam się z powrotem jak dziesięciolatka,która bawi się ze swoją przyjaciółką i młodszą siostrą.Czułam się tak bardzo beztrosko.Nie przejmowałam się otaczającą mnie rzeczywistością.Liczyło się to co teraz jest.A teraz rzucałam poduszkami,nie martwiąc się czy coś potłukę lub tu nabrudzę.Liczyły się czyny.Nie przejmowałam się tym,że byłam zła na Georgie.W końcu to moja siostra.Trzeba wybaczać rodzeństwu.
Usłyszałam dzwonienie mojego telefonu.Wszystkie przestałyśmy i zaczęłyśmy błądzić wzrokiem po pokoju.Po całym salonie były porozwalane różne rzeczy i było mnóstwo pierzy.I my same też byłyśmy w malutkich piórkach od poduszek.Zaczęłam się rozglądać za telefonem,ale nigdzie go znaleźć nie mogłam.Próbowałam się wsłuchać w dźwięk,ale to było niemożliwe.Klęknęłam na podłodze i zaczęłam ręką ogarniać całe to pierze.Dziewczyny też się połączyły.
-Mam!-krzyknęłam uradowana Georgia.
-Kocham cię,siostra.-podeszłam do niej i ja mocno przytuliłam,przy tym całując w policzek.
Geo zrobiła się smutna i spuściła głowę.Uklękłam przed nią i wzięłam jej brodę w dwa palce,by na mnie spojrzała.
-Co się stało?-spytałam.
-No,bo teraz się dziwnie czuję,bo powiedziałam,że cię nienawidzę.-miała minę,jakby chciała juz płakać.
-Byłaś zła.Rozumiem,że byłaś pod wpływem złości i,że nie chciałaś tego powiedzieć.-ciepło uśmiechnęłam się do niej.
-Kocham Cię Daris.-rzuciła mi się na szyję.
-Ja ciebie też.-wyszeptałam.
-Ooo...jakie to słodkie.-powiedziała Caroline.-Zobaczyć jak dwie tak wspaniałe siostry się przepraszają.Widok.Bezcenny.AAAł!-Cara głośnio pisnęła.
-Celność zaliczam na pięć.-powiedziałam,po czym przybiłam piątkę Geo.
Zapomniałam,że ktoś do nas dzwonił,więc wzięłam go do ręki i odblokowałam ekran.Aż 10 razy Sally do nas dzwoniła,a ja nie odbierałam.Nacisnęłam zieloną słuchawkę i czekałam aż odbierze.Po czym wzięłam głośnomówiący.Dziewczyny wsłuchiwały się.
*Rozmowa*
-Przepraszam,że nie odbierałam,ale mia...-przerwał mi głośne krzyknięcie Sally.
-Zamknij się i słuchaj,co teraz przeczytam.-było słychać jej podekscytowanie i szczęście.
-No słuchamy.Co się stało?-wszystkie się zaniepokoiłyśmy.Nawet Demi zrobiła się cicha.
-Więc."Mamy niesamowitą wiadomość do Brytyjskich fanów One Direction.W ramach trasy koncertowej,chłopcy przylecą do Londynu by tam zagrać wielki i niesamowity koncert na żywo.Dokładnie za dwa tygodnie od tego czasu będzie można już kupić bilety na to wielkie wydarzenie,które ma się odbyć w Londynie na O2 Arenie. Od sprzedaży biletów,będziecie musieli poczekać jeszcze trzy tygodnie na koncert waszych kochanych idoli.Ale naprawdę warto czekać.Taka okazja może się już nie powtórzyć,gdyż chłopcy będą mieli,aż miesiąc wolnego.A potem ruszą dalej w trasę po Europie.Mamy nadzieję,że uszczęśliwiliśmy,niektórych fanów.Wreszcie wasze marzenia mogą się spełnić.Za parę dni podamy wam cennik biletów,by do sprzedaży biletów już pozbierać odpowiednią sumę pieniędzy.Życzymy miłego dnia i bla bla bla..." i co wy na to ?-powiedziała uradowana.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!-wszystkie trzy zaczęłyśmy skakać i piszczeć z radość.Ta chwila w którym nasze marzenia mogą się spełnić.To dzisiaj ten los chcę nam dać szansę.To dzisiaj nasze marzenia mogą się spełnić.Byłam bardzo szczęśliwa.Z resztą nie tylko ja,ale inne też.
-Dobra,dość ,bo mi uszy pękną.-zaśmiała się Sally.
-OMG.Nie mogę w to uwierzyć.-z tej radość zaczęłam płakać,nie tylko ja,ale wszystkie tu zebrane dziewczyny.Georgia,Caroline,Demi i Ja.
-Dobra już spokojnie.To źle,że wam to przeczytałam?-zapytała niepewnie.
-Ty chyba żartujesz.Ty wiesz,jak my tera cię kochamy?Bardziej niż kiedykolwiek.Gdyby nie ty to zapewne,byśmy się tego nie dowiedziały.Bo ja nie mam internetu,a Daris w ogóle z niego nie korzysta.Więc dzięki tobie...Jezu.-Cara nie mogła dobrać słów i się rozkleiła.
-Hahaha cieszę się,że wam poprawiłam humor.-muszę kończyć,bo tata mnie woła.Za niedługo do was zadzwonię.Pa.-rozłączyła się.
*Koniec rozmowy*
Jednak marzenia się spełniają.A zawsze myślałam,że to nie możliwe.Że teraz nie spełnię ich.Nie spotkam moich kochanych chłopców i nie powiem jak bardzo ich kocham.Ale dziś to ten dzień,którego nie zapomną.Tylko mam nadzieję,że moja mama pozwoli mi iść na ten koncert.Ona za bardzo nie lubi 1D i jest na wszystko sprzeciw co jest związane z nimi.Ona nie rozumie miłości,którą darzę tych pięciu wariatów.Ona twierdzi,że to tylko zauroczenie,albo młodzieńcza miłostka,która mi przejdzie gdy skończę dwadzieścia lat.
Musiałam się uspokoić,bo Demi zaczęła strasznie płakać.Wytarłam łzy,które wyciekły mi z oczu i podeszłam do mojej młodszej siostry.Wzięłam ją na ręce i szeptała jej uspokajające słówka.Po kilku minutach zasnęła mi na rękach.Zaniosłam ją do pokoju.A sama wróciłam do salonu.Dziewczyny powoli doprowadzały siebie i salon do porządku.Ja też zaczęłam im pomagać,by było szybciej.Przy tym się trochę wygłupiałyśmy i rozmawiałyśmy na różne tematy.Gdy salon i siebie doprowadziłyśmy do porządku,postanowiłyśmy,że zrobimy jakiś obiad.W końcu wszystkie byłyśmy głodne.Żadna z nas nie miała pomysłu na obiad,więc zamówiłyśmy pizze.Przyszła szybko,wyjęłam z szafki 10 funtów i dałam panu.Pizza kosztowała 9 funtów.Dostałam resztę po czym wzięłam pizze i zamknęłam drzwi.Pizza pachniała przepysznie.Ser,szynka,pieczarki.Mmm...moje ulubione.Od razu zjadłyśmy ją.Była przepyszna.Po jakiejś godzinie.Demi się obudziła,tylko tym razem musiałam ją przewinąć.Jak ja tego nie cierpiałam.Caroline się ze mnie śmiałą,a ja razem z nią,bo wiedziałam jak komicznie musiałam wyglądać w tej chwili.Po przebraniu,umyciu,nakarmieniu Demi.Mogłyśmy iść na spacer.Postanowiłyśmy iść do parku.Resztę dni spędziłyśmy na bieganiu i wydurnianiu się na dworze.Było już po osiemnastej,więc Dan już wrócił z pracy.Pożegnałam się z Caroline i z Georgią i Demi poszłyśmy do domu.Nie myliłam się co do przyjazdu ojczyma.Był już i leżał na sofie w salonie i oglądał coś w telewizji.Nawet nie zwrócił uwagi,że już przyszłam.Dopiero gdy Georgia głośno krzyknęła "Tata!!!"To dopiero się zaczął interesować.Mogłam sobie odpocząć,bo on był to powinien dać sobie radę ze swoimi dziećmi.Poszłam na górę do swojego pokoju.Położyłam się na łóżku i zaczęłam pisać z Caroline i Sally.Postanowiłam,że jutro pogadam z mamą na temat koncertu.Bo o kasę martwić się nie muszę.
Pamiętam,że odkąd ich tylko poznałam,wiedziałam,że czym prędzej,czym później będą mieć jeszcze raz koncert w O2 Arenie.Wiem,że oni byli nie raz występowali,ale akurat w te dni nie mogłam,bo jechałam albo do babci albo miałam wesele kuzyna.Więc,za każdym razem dzielił mnie tylko krok bym osiągnąć to co sobie postanowiłam,a mianowicie to spotkać One Direction na żywo.Nie ważne co stanie mi na drodze.
Zrobiłam się senna,więc wstałam i poszłam do łazienki.Przebrałam się w piżamę już bez mycia,bo mi się za bardzo nie chciało.Gdy od razu się położyłam zasnęłam z myślą,że jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to spotkam swoich idoli....
W końcu mamy 1 rozdział :D
Po tylu próbach wreszcie jest.I jak wam się podoba???
Liczę na wasze komentarze <3
Some things don't happen by accident.
czwartek, 2 października 2014
niedziela, 28 września 2014
Prolog
Daris
Razem z moją mamą,ojczymem i z dwiema przyrodnimi siostrami mieszkam na przedmieściach Londynu,a dokładniej w dzielnicy Bexley .To ciche,spokojne miejsce,w którym nic się nie dzieje.Georgia ma sześć lat,a Demi dopiero rok.Moi rodzice często pracują i muszę zostawiać z moimi siostrami sama.Czasami przychodzi nasza sąsiadka,by mi pomóc,bo czasami po prostu nie daje rady.Straciłam ojca gdy miałam zaledwie rok.Nie pamiętam go.Od kilku lat nie,nie należy do mojego życia.I nie chcę by należał.Podoba mi się życie w takie jakie mam.Z przyjaciółkami,które kocham nad życie.I mam również rodzinę,która mnie wspiera.Na świecie też jest piątka idoli ,których bardzo kocham.Oni są bardzo dla mnie ważni.Nie tylko dla mnie,ale też dla moich przyjaciółek.Są całym światem.A mowa tu o chłopakach z One Direction.
Stali się częścią mojego życia.I dobrze mi z tym.Cała ich muzyka mnie nakręca na lepsze jutro.Każdy dzień jest weselszy,gdyby nie oni,bym pewnie już leżała pod ziemią,bo nie widziałabym sensu życia.Dla mnie tym sensem jest 1D.Każda z dziewczyn ma swojego faworyta.Jest ich pięciu i kochamy ich nad zwyczaj mocno.Ale jest jeden,który kochamy bardziej i są dla niej bardzo ważny.Mój ukochanym jest Louis Tomlinson.
Gdy tylko pierwszy raz zobaczyłam na zdjęciach,które pokazała mi Sally moje serce skradł Louis.Można powiedzieć,że zakochałam się od pierwszego wejrzenia w chłopaku,którego w ogóle nie znałam.Teraz wiem mniej więcej co lubi robić,co lubi u dziewczyn itp.Bardzo bym chciałam go spotkać.Dotchnąć go i przytulić.Powiedzieć mu parę słów,które ciążyły moje serce i pewnie odejść,bo pewnie nie będę mieć takiego wielkiego szczęścia,że mnie gdzieś zaprosi,albo coś zrobi,bym została chociaż przyjaciółką.Takie rzeczy mogą zdarzyć się tylko w snach,a nie naprawdę.
Jestem osobą uczuciową.Zawsze gdy dzieje się coś nie tak to zawszę pękam i po prostu płaczę.Nigdy nie starałam się być silna.Jestem wrażliwa,ale też lubię sobie pożartować,nawet z siebie.Nie przejmuję się opinią innych na mój temat.Ale czasami jest mi przykro i przez cały czas chodzę i zastanawiam się czy naprawdę taka jestem.Na szczęście mam takie przyjaciółki,że za każdym razem sprawiają,że o tym zapominam.Nie jestem też odważna.Zawsze unikałam jakiegoś ryzyka,nie lubiłam ryzykować.A co do moich pasji.
Moim ulubionym zajęciem jest jazda konno.Kocham konie.A zwłaszcza moją klacz,którą dostałam od właścicielki zagrody.Ukończyłam dwuletnie kursy,więc szefowa tego wszystkiego stwierdziła,że mogę mieć własnego konia.I mogłam sobie wybrać dowolnego konia.Właścicielką jest Ellie McWork.Ona jest naprawdę miła i można na nią polegać w razie potrzeby.To moja tak ciocia.Dużo jej zawdzięczam.To od niej dostałam July.July to białośnieżna klacz z białą grzywą i ogonem.Uwielbiałam z nią rozmawiać.Zawsze wydawało mi się,że mnie słucha.I kiwa łbem na tak lub na nie.Była przesłodka i miała dopiero dwa lata,więc była młoda.
Uwielbiałam ogólnie zwierzęta i od dziecka obchodził mnie ich los.Dlatego postanowiłam zostać weterynarzem.Teraz jestem pierwszy rok w liceum medycznym.Nie najgorzej mi idzie.Powiem szczerze,że idzie mi całkiem nieźle.A co do moich planów na przyszłość to marzy mi się piękny dom nad morzem,a obok mnie mój chłopak,wybranek mojego serca,który niestety jest bardzo daleko ode mnie i nigdy nie spełni się moje marzenie.A może los zlituje się nade mną i pozwoli mi spotkać miłość wielu innych dziewczyn i sprawi,że on poczuje to samo co ja czuje do niego...
Caroline
Mieszkam ze swoim bratem bliźniakiem i tatą na przedmieściach Londynu.A dokładniej w dzielnicy Bexley .Niedaleko mnie mieszka Daris,moja przyjaciółka.Poznałyśmy się w pierwszej klasie gimnazjum i ta nasza przyjaźni została,aż do pierwszej klasy liceum.Ja wraz z Daris poszłyśmy na ten sam kierunek,czyli na medycynę.Ja chcę być panią doktor,a Daris weterynarzem.Obje się różnimy,ale jednocześnie dużo nas łączy.Np.Miłość do chłopaków z 1D.Ja zakochałam się w Niall'u Horan'ie.Spodobał mi się ten słodki blondasek o pięknych niebieskich oczach.Marzy mi się,żeby się w nich zatopić.Wiem,że to dziwnie brzmi,ale o niczym innym nie marzę,by spojrzeć w oczy Niall'a i go mocno przytulić.Wierzę,że możemy być razem.Gdybym miała możliwość spotkania go to bym zrobiła wszystko by mu się spodobać.
Nie pamiętam pierwszego spotkania z One Direction.To było tak szybko i nawet nie pamiętam kiedy,ale mi tak zostało.I raczej się nie odstanie.Za bardzo się z nimi zżyłam,by teraz odchodzić.Nawet nie ma takiej opcji bym ich zostawiła.
Jestem wrażliwą osobą,ale jednocześnie twardą.Zawsze stawiam na swoim.Ja czegoś chcę,to nie odpuszczę.Nie lubię wytapetowanych dziewczyn.Brzydzę się nimi.Jestem tylko miła dla moich przyjaciół i rodziny,dla innych nie za bardzo.Uwielbiam się wygłupiać.Nieważne gdzie.Czy w domu,czy w parku.Kocham to.Dlatego przyjaźnię się z Daris i Sally.Grace nie za bardzo lubię.Ona lubi się rządzić i myśli,że jest najważniejsza i najwspanialsza na tym świecie.Daris i Sally ją lubią,więc udaję,że ja ją też,chociaż jej tak naprawdę nie cierpię.
Z moich zainteresowań jest rysowanie.Uwielbiam szkicować,malować,po prostu rysować.To moja taka mała przyjemność.Gdy się nudzę,rysuję coś co odzwierciedla tą moją nudę,albo gdy jestem smutna lub wesoła.To to wszystko wylewam na kartkę.Moją najulubieńszą pracę oddałam Daris na jej urodziny,bo w końcu jej to obiecałam,a ja obietnic nie łamię.Trzymam to wszystko w specjalnym miejscu,gdzie nikt ich nigdy nie zobaczy.Nawet swoim przyjaciółkom ich nie pokazałam.Czekam na kogoś kogo uznam,że jest wart pokazania ich.Te rysunki to nic nadzwyczajnego.Ale jednak rysowanie to całe moje życie i te życie mam właśnie na kartkach.Po prostu to kocham robić i nie przestanę,aż do odwołania.
Mam wielką nadzieję,że zakocha się we mnie chłopak o którym od zawsze marzyłam,że będzie moim księciem na białym rumaku,a ja Roszpunką,na wierzy.Tylko jest jeden problem,że nie mam takich długich włosów i nie jestem blondynką,ale i tak chciałabym spotkać tego księcia,który na mnie czeka bym spuściła swój długi,jasny warkocz,by do mnie przyszedł i uwolnił mnie z tej wysokiej wierzy,zwaną rzeczywistością....
Sally
Razem z moim tatą i jej nową kochanką przeprowadziłam się na Florydę.Do miasta Port St. Lucie.Ładnie tu jest,ale to nie to samo co było w Londynie.
Tam miałam dwie kochane przyjaciółki,miałam wszystko czego chciałam.A tu?Mam tylko Grace.Poznałam ją w pierwszym dni szkoły i tak razem chodzimy.Jesteśmy przyjaciółkami i bardzo ją polubiłam.Może i jest bogata i trochę rozpieszczona,ale to dzięki niej żyje jeszcze na tej Florydzie.W ogóle nie mam co tu robić.W ogóle nie wychodzę z domu,mimo,że ludzie zapraszają mnie i Grace na jakąś imprezę.To ona chodzi,a ja wole zostać w domu i poczytać jakieś książki.Albo posłuchać moich chłopaków,dzięki mój świat robi się kolorowy.Harry Styles jest dla mnie wszystkim.To on daje mi sens życia.Jest dla mnie ważny,tak samo jak reszta chłopaków.To ja pierwsza zaraziłam Daris i Caroline 1D-grypą.To ja pierwsza pokazał chłopców na zdjęciach.Tak samo Grace polubiła 1D.Nawet zgodziła się ze mną iść na ich koncert,ale niestety nie udało nam się ich spotkać.
Ja z Grace często przylatujemy do dziewczyn do Londynu.W końcu jesteśmy pełnoletnie i możemy bez,żadnej osoby dorosłej.Zauważyłam,że Daris i Grace się świetnie dogadują i czują się komfortowo w swoim towarzyskie.Mam wątpliwości co do koleżeństwa Caroline,a Grace.Zauważyłam,że te dwie próbują się zaprzyjaźnić i zbliżyć,ale one są tak bardzo różne,że się tylko odpychają i przez to trudniej jest się im zbliżyć,ale się starają tego nie okazywać i próbują sobie nie dogryzać tylko normalnie gadać.
Razem z Grace jesteśmy na drugim roku technikum.Ja na dietetycznym,a Grace na kosmetycznym.Jeszcze tylko dwa lata i będziemy mogły iść na studia do Londynu.Nie będziemy musiały tu zostawać,chociaż wiem,że Grace nie podoba się ten pomysł,bo nie chcę zostawiać swojego chłopaka Joha.Jest przystojny i to bardzo,ale dla mnie jest trochę zbyt stary i sztuczny jak na dwudziestopięciolatka.Nie rozumiem dlaczego Grace z nim jest.Ona zasługuje na kogoś innego,niż takiego aroganckiego dupka.
Jestem osobą twardą.Nie boję się ryzyka.Czasem jestem chamska i bezczelna,ale dobrze mi z tym.Przynajmniej mam bliskich mi przyjaciół,którzy mimo mojego charakteru,nie odchodzą.Zostają ze mną i nadal mnie lubią,mimo,że powiem coś niemiłego do nich.Mam nadzieję,że przez moje głupie zachowanie nie stracę je,tak jak straciłam pozostałe.
A co do Hobby to kocham tańczyć i śpiewać.Taniec to taka specjalna siła,która dzięki niej możemy się oderwać od rzeczywistości i popędzić w świat wyobraźni.A śpiew to taka część dzięki której mogę się odprężyć i wyrzucić złość.Tańczę gdy jestem szczęśliwa,śpiewam gdy jestem zła lub smutna.Tak to właśnie u mnie działa.
Wiem.Dziwna jestem.Nie tylko dlatego,że mam niebieskie włosy,ale też z zachowania,z mojej wyobraźni i z charakteru.Nie chcę opowiadać nikomu co się stało z moją mamą,bo dla mnie to jest straszne.I jeszcze nikomu tego nie opowiadałam i chyba nikomu tego nie powiem.
Właściwie to pragnę mieć kogoś bliskiego.Bliskiego mojemu sercu,który dzięki niemu mogłabym się zmienić.Dzięki niemu bym mogła być lepsza i czuć się potrzebna.Bym mogła mu powiedzieć wszystkie sekrety i bym mogła przy nim czuć się bezpieczna.Takim kimś pragnę by był Harry,ale niestety to nie możliwe,bo to może się zdarzyć tylko w mojej chorej wyobraźni.Przecież nie jestem jedyną dziewczyną,która go pragnie,to dlaczego by miał wybrać taką dziewczyną jaką ja jestem na wybrankę swojego serca...To głupie...
Grace
Na Florydzie(Port St. Lucie) mieszkam od urodzenia.Nie mogę marudzić na moje życie,ani na rodzinę,bo żyje mi się dobrze.Mam bogatych rodziców i starszego brata,który studiuje w Stanach.Niedługo na świat ma przyjść jeszcze siostrzyczka.Nie mogę się doczekać tych narodzin,bo wiem,że będę mogła ją rozpieszczać,tak samo jak mój brat rozpieszczał mnie.Kocham dzieci i sama chciałabym je mieć.Z John'em jestem już pół roku,ale nie jestem jeszcze gotowa,aby stracić dziewictwo z kimś kogo w ogóle nie kocham.Jestem z nim tylko dlatego,by podniósł mi rangę szkolną.Czyli,że jestem najpopularniejsza w szkolę,a Johna wszyscy się boją,więc inni wiedzą,że ze mną się nie zaczyna.Popularność to fajnie uczucie.Mojej przyjaciółce Sally popularność nie odpowiada.Zawsze odchodzi od naszej grupy i siada od dzielnie.A mam tylko ją.Tylko Sally wie jaka jestem naprawdę,a w szkole udaje,by ludzie się mnie bali.John'owi przeszkadza towarzystwo Sally,chociaż nie rozumiem dlaczego.Ona jest najmilszą i najbardziej szczerą osobą jaką znam.Mimo,że ma niebieskie włosy,to jest prawdziwa.Zawsze mogę na nią liczyć,gdy jej potrzebuję.
Parę razy wzięła mnie do swojego rodzinnego domu w Londynie.Na szczęście jej tata nie sprzedał tego mieszkania,tak to byśmy się tu przeprowadziły do czasu studiów.To Sally wymyśliła byśmy studiowały w Londynie.Tam są też jej przyjaciółki.Nie przeszkadza mi to,że ma inne.Obie poznałam i szczerze mówiąc,obie te dziewczyny się różnią.Tylko z Caroline nie mogę się dogadać.Nie wiem,dlaczego ona mnie nie lubi.
Muszę przyznać,że jestem fałszywa.I jestem świetną aktorką.Umiem zagrać by dostać to co chcę,nawet jeśli bym musiała podjąć drastyczne środki.Od niedawana Sally pokazała mi pięciu chłopaków.Należą do boysbandu.Wszyscy się bardzo przystojni,ale mi się najbardziej spodobał wysoki mulat o czekoladowych oczach i słodkim uśmiechu.Ale gdy się dowiedziałam,że on ma narzeczoną,poczułam w sercu takie dziwne ukłucie.Gdy pomyślałam co Zayn z nią może robić,albo jak ją traktuję to mam dziwne uczucie w brzuchu i co raz bardziej nienawidzę tej dziewczyny i chcę by odeszła od Zayna,ale to jest niemożliwe.Mimo,że raz z Sally byłam na ich koncercie to niestety nie udało nam się ich spotkać.A tak bardzo bym chciała spotkać chłopaka,który sprawia,że w moim brzuchu jest stado motyli.Tak bardzo pragnę ich spotkać.
Nie mam zbytnio ciekawych zainteresowań,ale lubię imprezować,a jak nie imprezuję i spotykam się z moją paczką szkolną.Ale oprócz tego jest jeszcze jedna rzecz,którą uwielbiam robić.O tej rzeczy wie tylko Sally.Uwielbiam pisać piosenki,wiersze,opowiadania.Moja przyjaciółka mówi,że jestem w tym świetna.Ale to nie prawda.Po prostu opisuję wszystko co czuję,albo to co dzieję się wokół mnie.Ale lubię to robić.To taka rzecz,która nikt nie wie,ze robię.
A co do moich spraw sercowych,to chcę spotkać Zayna i sprawić,że zapomni o tamtej i nie będzie mógł o mnie zapomnieć.Nie wiem jak opisać miłość,ale on to będzie czuł do mnie.Będziemy razem.Bo jak coś chcę to muszę mieć i zawszę osiągam swego,nawet jeśli to nie jest możliwe...
No i jest.Taki krótki opis bohaterów.
Nie wiem jak to ocenić,więc opinię zostawiam Wam. :)
Razem z moją mamą,ojczymem i z dwiema przyrodnimi siostrami mieszkam na przedmieściach Londynu,a dokładniej w dzielnicy Bexley .To ciche,spokojne miejsce,w którym nic się nie dzieje.Georgia ma sześć lat,a Demi dopiero rok.Moi rodzice często pracują i muszę zostawiać z moimi siostrami sama.Czasami przychodzi nasza sąsiadka,by mi pomóc,bo czasami po prostu nie daje rady.Straciłam ojca gdy miałam zaledwie rok.Nie pamiętam go.Od kilku lat nie,nie należy do mojego życia.I nie chcę by należał.Podoba mi się życie w takie jakie mam.Z przyjaciółkami,które kocham nad życie.I mam również rodzinę,która mnie wspiera.Na świecie też jest piątka idoli ,których bardzo kocham.Oni są bardzo dla mnie ważni.Nie tylko dla mnie,ale też dla moich przyjaciółek.Są całym światem.A mowa tu o chłopakach z One Direction.
Stali się częścią mojego życia.I dobrze mi z tym.Cała ich muzyka mnie nakręca na lepsze jutro.Każdy dzień jest weselszy,gdyby nie oni,bym pewnie już leżała pod ziemią,bo nie widziałabym sensu życia.Dla mnie tym sensem jest 1D.Każda z dziewczyn ma swojego faworyta.Jest ich pięciu i kochamy ich nad zwyczaj mocno.Ale jest jeden,który kochamy bardziej i są dla niej bardzo ważny.Mój ukochanym jest Louis Tomlinson.
Gdy tylko pierwszy raz zobaczyłam na zdjęciach,które pokazała mi Sally moje serce skradł Louis.Można powiedzieć,że zakochałam się od pierwszego wejrzenia w chłopaku,którego w ogóle nie znałam.Teraz wiem mniej więcej co lubi robić,co lubi u dziewczyn itp.Bardzo bym chciałam go spotkać.Dotchnąć go i przytulić.Powiedzieć mu parę słów,które ciążyły moje serce i pewnie odejść,bo pewnie nie będę mieć takiego wielkiego szczęścia,że mnie gdzieś zaprosi,albo coś zrobi,bym została chociaż przyjaciółką.Takie rzeczy mogą zdarzyć się tylko w snach,a nie naprawdę.
Jestem osobą uczuciową.Zawsze gdy dzieje się coś nie tak to zawszę pękam i po prostu płaczę.Nigdy nie starałam się być silna.Jestem wrażliwa,ale też lubię sobie pożartować,nawet z siebie.Nie przejmuję się opinią innych na mój temat.Ale czasami jest mi przykro i przez cały czas chodzę i zastanawiam się czy naprawdę taka jestem.Na szczęście mam takie przyjaciółki,że za każdym razem sprawiają,że o tym zapominam.Nie jestem też odważna.Zawsze unikałam jakiegoś ryzyka,nie lubiłam ryzykować.A co do moich pasji.
Moim ulubionym zajęciem jest jazda konno.Kocham konie.A zwłaszcza moją klacz,którą dostałam od właścicielki zagrody.Ukończyłam dwuletnie kursy,więc szefowa tego wszystkiego stwierdziła,że mogę mieć własnego konia.I mogłam sobie wybrać dowolnego konia.Właścicielką jest Ellie McWork.Ona jest naprawdę miła i można na nią polegać w razie potrzeby.To moja tak ciocia.Dużo jej zawdzięczam.To od niej dostałam July.July to białośnieżna klacz z białą grzywą i ogonem.Uwielbiałam z nią rozmawiać.Zawsze wydawało mi się,że mnie słucha.I kiwa łbem na tak lub na nie.Była przesłodka i miała dopiero dwa lata,więc była młoda.
Uwielbiałam ogólnie zwierzęta i od dziecka obchodził mnie ich los.Dlatego postanowiłam zostać weterynarzem.Teraz jestem pierwszy rok w liceum medycznym.Nie najgorzej mi idzie.Powiem szczerze,że idzie mi całkiem nieźle.A co do moich planów na przyszłość to marzy mi się piękny dom nad morzem,a obok mnie mój chłopak,wybranek mojego serca,który niestety jest bardzo daleko ode mnie i nigdy nie spełni się moje marzenie.A może los zlituje się nade mną i pozwoli mi spotkać miłość wielu innych dziewczyn i sprawi,że on poczuje to samo co ja czuje do niego...
Caroline
Mieszkam ze swoim bratem bliźniakiem i tatą na przedmieściach Londynu.A dokładniej w dzielnicy Bexley .Niedaleko mnie mieszka Daris,moja przyjaciółka.Poznałyśmy się w pierwszej klasie gimnazjum i ta nasza przyjaźni została,aż do pierwszej klasy liceum.Ja wraz z Daris poszłyśmy na ten sam kierunek,czyli na medycynę.Ja chcę być panią doktor,a Daris weterynarzem.Obje się różnimy,ale jednocześnie dużo nas łączy.Np.Miłość do chłopaków z 1D.Ja zakochałam się w Niall'u Horan'ie.Spodobał mi się ten słodki blondasek o pięknych niebieskich oczach.Marzy mi się,żeby się w nich zatopić.Wiem,że to dziwnie brzmi,ale o niczym innym nie marzę,by spojrzeć w oczy Niall'a i go mocno przytulić.Wierzę,że możemy być razem.Gdybym miała możliwość spotkania go to bym zrobiła wszystko by mu się spodobać.
Nie pamiętam pierwszego spotkania z One Direction.To było tak szybko i nawet nie pamiętam kiedy,ale mi tak zostało.I raczej się nie odstanie.Za bardzo się z nimi zżyłam,by teraz odchodzić.Nawet nie ma takiej opcji bym ich zostawiła.
Jestem wrażliwą osobą,ale jednocześnie twardą.Zawsze stawiam na swoim.Ja czegoś chcę,to nie odpuszczę.Nie lubię wytapetowanych dziewczyn.Brzydzę się nimi.Jestem tylko miła dla moich przyjaciół i rodziny,dla innych nie za bardzo.Uwielbiam się wygłupiać.Nieważne gdzie.Czy w domu,czy w parku.Kocham to.Dlatego przyjaźnię się z Daris i Sally.Grace nie za bardzo lubię.Ona lubi się rządzić i myśli,że jest najważniejsza i najwspanialsza na tym świecie.Daris i Sally ją lubią,więc udaję,że ja ją też,chociaż jej tak naprawdę nie cierpię.
Z moich zainteresowań jest rysowanie.Uwielbiam szkicować,malować,po prostu rysować.To moja taka mała przyjemność.Gdy się nudzę,rysuję coś co odzwierciedla tą moją nudę,albo gdy jestem smutna lub wesoła.To to wszystko wylewam na kartkę.Moją najulubieńszą pracę oddałam Daris na jej urodziny,bo w końcu jej to obiecałam,a ja obietnic nie łamię.Trzymam to wszystko w specjalnym miejscu,gdzie nikt ich nigdy nie zobaczy.Nawet swoim przyjaciółkom ich nie pokazałam.Czekam na kogoś kogo uznam,że jest wart pokazania ich.Te rysunki to nic nadzwyczajnego.Ale jednak rysowanie to całe moje życie i te życie mam właśnie na kartkach.Po prostu to kocham robić i nie przestanę,aż do odwołania.
Mam wielką nadzieję,że zakocha się we mnie chłopak o którym od zawsze marzyłam,że będzie moim księciem na białym rumaku,a ja Roszpunką,na wierzy.Tylko jest jeden problem,że nie mam takich długich włosów i nie jestem blondynką,ale i tak chciałabym spotkać tego księcia,który na mnie czeka bym spuściła swój długi,jasny warkocz,by do mnie przyszedł i uwolnił mnie z tej wysokiej wierzy,zwaną rzeczywistością....
Sally
Razem z moim tatą i jej nową kochanką przeprowadziłam się na Florydę.Do miasta Port St. Lucie.Ładnie tu jest,ale to nie to samo co było w Londynie.
Tam miałam dwie kochane przyjaciółki,miałam wszystko czego chciałam.A tu?Mam tylko Grace.Poznałam ją w pierwszym dni szkoły i tak razem chodzimy.Jesteśmy przyjaciółkami i bardzo ją polubiłam.Może i jest bogata i trochę rozpieszczona,ale to dzięki niej żyje jeszcze na tej Florydzie.W ogóle nie mam co tu robić.W ogóle nie wychodzę z domu,mimo,że ludzie zapraszają mnie i Grace na jakąś imprezę.To ona chodzi,a ja wole zostać w domu i poczytać jakieś książki.Albo posłuchać moich chłopaków,dzięki mój świat robi się kolorowy.Harry Styles jest dla mnie wszystkim.To on daje mi sens życia.Jest dla mnie ważny,tak samo jak reszta chłopaków.To ja pierwsza zaraziłam Daris i Caroline 1D-grypą.To ja pierwsza pokazał chłopców na zdjęciach.Tak samo Grace polubiła 1D.Nawet zgodziła się ze mną iść na ich koncert,ale niestety nie udało nam się ich spotkać.
Ja z Grace często przylatujemy do dziewczyn do Londynu.W końcu jesteśmy pełnoletnie i możemy bez,żadnej osoby dorosłej.Zauważyłam,że Daris i Grace się świetnie dogadują i czują się komfortowo w swoim towarzyskie.Mam wątpliwości co do koleżeństwa Caroline,a Grace.Zauważyłam,że te dwie próbują się zaprzyjaźnić i zbliżyć,ale one są tak bardzo różne,że się tylko odpychają i przez to trudniej jest się im zbliżyć,ale się starają tego nie okazywać i próbują sobie nie dogryzać tylko normalnie gadać.
Razem z Grace jesteśmy na drugim roku technikum.Ja na dietetycznym,a Grace na kosmetycznym.Jeszcze tylko dwa lata i będziemy mogły iść na studia do Londynu.Nie będziemy musiały tu zostawać,chociaż wiem,że Grace nie podoba się ten pomysł,bo nie chcę zostawiać swojego chłopaka Joha.Jest przystojny i to bardzo,ale dla mnie jest trochę zbyt stary i sztuczny jak na dwudziestopięciolatka.Nie rozumiem dlaczego Grace z nim jest.Ona zasługuje na kogoś innego,niż takiego aroganckiego dupka.
Jestem osobą twardą.Nie boję się ryzyka.Czasem jestem chamska i bezczelna,ale dobrze mi z tym.Przynajmniej mam bliskich mi przyjaciół,którzy mimo mojego charakteru,nie odchodzą.Zostają ze mną i nadal mnie lubią,mimo,że powiem coś niemiłego do nich.Mam nadzieję,że przez moje głupie zachowanie nie stracę je,tak jak straciłam pozostałe.
A co do Hobby to kocham tańczyć i śpiewać.Taniec to taka specjalna siła,która dzięki niej możemy się oderwać od rzeczywistości i popędzić w świat wyobraźni.A śpiew to taka część dzięki której mogę się odprężyć i wyrzucić złość.Tańczę gdy jestem szczęśliwa,śpiewam gdy jestem zła lub smutna.Tak to właśnie u mnie działa.
Wiem.Dziwna jestem.Nie tylko dlatego,że mam niebieskie włosy,ale też z zachowania,z mojej wyobraźni i z charakteru.Nie chcę opowiadać nikomu co się stało z moją mamą,bo dla mnie to jest straszne.I jeszcze nikomu tego nie opowiadałam i chyba nikomu tego nie powiem.
Właściwie to pragnę mieć kogoś bliskiego.Bliskiego mojemu sercu,który dzięki niemu mogłabym się zmienić.Dzięki niemu bym mogła być lepsza i czuć się potrzebna.Bym mogła mu powiedzieć wszystkie sekrety i bym mogła przy nim czuć się bezpieczna.Takim kimś pragnę by był Harry,ale niestety to nie możliwe,bo to może się zdarzyć tylko w mojej chorej wyobraźni.Przecież nie jestem jedyną dziewczyną,która go pragnie,to dlaczego by miał wybrać taką dziewczyną jaką ja jestem na wybrankę swojego serca...To głupie...
Grace
Na Florydzie(Port St. Lucie) mieszkam od urodzenia.Nie mogę marudzić na moje życie,ani na rodzinę,bo żyje mi się dobrze.Mam bogatych rodziców i starszego brata,który studiuje w Stanach.Niedługo na świat ma przyjść jeszcze siostrzyczka.Nie mogę się doczekać tych narodzin,bo wiem,że będę mogła ją rozpieszczać,tak samo jak mój brat rozpieszczał mnie.Kocham dzieci i sama chciałabym je mieć.Z John'em jestem już pół roku,ale nie jestem jeszcze gotowa,aby stracić dziewictwo z kimś kogo w ogóle nie kocham.Jestem z nim tylko dlatego,by podniósł mi rangę szkolną.Czyli,że jestem najpopularniejsza w szkolę,a Johna wszyscy się boją,więc inni wiedzą,że ze mną się nie zaczyna.Popularność to fajnie uczucie.Mojej przyjaciółce Sally popularność nie odpowiada.Zawsze odchodzi od naszej grupy i siada od dzielnie.A mam tylko ją.Tylko Sally wie jaka jestem naprawdę,a w szkole udaje,by ludzie się mnie bali.John'owi przeszkadza towarzystwo Sally,chociaż nie rozumiem dlaczego.Ona jest najmilszą i najbardziej szczerą osobą jaką znam.Mimo,że ma niebieskie włosy,to jest prawdziwa.Zawsze mogę na nią liczyć,gdy jej potrzebuję.
Parę razy wzięła mnie do swojego rodzinnego domu w Londynie.Na szczęście jej tata nie sprzedał tego mieszkania,tak to byśmy się tu przeprowadziły do czasu studiów.To Sally wymyśliła byśmy studiowały w Londynie.Tam są też jej przyjaciółki.Nie przeszkadza mi to,że ma inne.Obie poznałam i szczerze mówiąc,obie te dziewczyny się różnią.Tylko z Caroline nie mogę się dogadać.Nie wiem,dlaczego ona mnie nie lubi.
Muszę przyznać,że jestem fałszywa.I jestem świetną aktorką.Umiem zagrać by dostać to co chcę,nawet jeśli bym musiała podjąć drastyczne środki.Od niedawana Sally pokazała mi pięciu chłopaków.Należą do boysbandu.Wszyscy się bardzo przystojni,ale mi się najbardziej spodobał wysoki mulat o czekoladowych oczach i słodkim uśmiechu.Ale gdy się dowiedziałam,że on ma narzeczoną,poczułam w sercu takie dziwne ukłucie.Gdy pomyślałam co Zayn z nią może robić,albo jak ją traktuję to mam dziwne uczucie w brzuchu i co raz bardziej nienawidzę tej dziewczyny i chcę by odeszła od Zayna,ale to jest niemożliwe.Mimo,że raz z Sally byłam na ich koncercie to niestety nie udało nam się ich spotkać.A tak bardzo bym chciała spotkać chłopaka,który sprawia,że w moim brzuchu jest stado motyli.Tak bardzo pragnę ich spotkać.
Nie mam zbytnio ciekawych zainteresowań,ale lubię imprezować,a jak nie imprezuję i spotykam się z moją paczką szkolną.Ale oprócz tego jest jeszcze jedna rzecz,którą uwielbiam robić.O tej rzeczy wie tylko Sally.Uwielbiam pisać piosenki,wiersze,opowiadania.Moja przyjaciółka mówi,że jestem w tym świetna.Ale to nie prawda.Po prostu opisuję wszystko co czuję,albo to co dzieję się wokół mnie.Ale lubię to robić.To taka rzecz,która nikt nie wie,ze robię.
A co do moich spraw sercowych,to chcę spotkać Zayna i sprawić,że zapomni o tamtej i nie będzie mógł o mnie zapomnieć.Nie wiem jak opisać miłość,ale on to będzie czuł do mnie.Będziemy razem.Bo jak coś chcę to muszę mieć i zawszę osiągam swego,nawet jeśli to nie jest możliwe...
No i jest.Taki krótki opis bohaterów.
Nie wiem jak to ocenić,więc opinię zostawiam Wam. :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)